Jak wyrobić nawyk picia wody?

"Kobiety nie potrafią pić" – to właśnie usłyszałam od lekarza internisty, kiedy wieeele lat temu skarżyłam się na bóle głowy. Okazało się, że są one związane z poziomem nawodnienia mojego organizmu. Krótko mówiąc: piłam za mało wody w stosunku do zapotrzebowania mojego ciała. I jak się później okazało– ten problem ma wiele osób.


O co chodzi?


Według obserwacji mojego ówczesnego lekarza kobiety piją „zrywami” – dużo na jeden raz, ale rzadko, co oznacza, że zapominają o regularności. Z kolei panowie piją po kilka łyków i robią to często, a zatem systematycznie. Nie wiem, na jak dużej próbie badanych zostały poczynione te obserwacje… ;). W każdym razie faktem jest, że wypicie szybko, dużej ilości wody, bynajmniej nie wpływa korzystnie na nawodnienie naszego organizmu. Wiesz już zatem, jak się nie da dbać o nawodnienie– poznaj wobec tego garść wskazówek, dzięki którym wyrobisz nawyk picia wody.


1. Określ, ile wody potrzebujesz pić


Najbardziej upowszechnioną informacją jest ta, żeby pić 2 litry wody dziennie. To jest jak z tymi 21 dniami na zmianę nawyków, czyli nie zadziała u każdego i raczej można to traktować jako mit. Z inicjatywy jednego z producentów wody powstał Kalkulator Wodny, dzięki któremu możesz sprawdzić, jaka ilość wody dziennie będzie dla Ciebie optymalna


Takich kalkulatorów znajdziesz zresztą w sieci więcej. Podany przeze mnie uwzględnia sporo zmiennych: płeć (także to czy jest się w ciąży lub karmi się dziecko), wiek, wagę, wzrost oraz to, czy i na ile jesteś aktywna fizycznie. Kalkulator po wprowadzeniu tych danych określa optymalną dla Ciebie ilość wody do spożycia w ciągu dnia.


Obecnie, według standardów WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), przyjmuje się, że na każdy 1 kg masy ciała osoba dorosła potrzebuje ok. 30 cm3 wody na dobę. Innym wskaźnikiem jest picie 1 cm3 wody na 1 kcal przyjmowanego pokarmu. Możesz bazować zatem na kalkulatorach wody, na wytycznych WHO, skonsultować się z lekarzem lub po prostu sprawdzić na drodze eksperymentu, przy spożyciu jakiej ilości wody czujesz się najlepiej.


2. Mierz, ile wody pijesz


Skoro już wiesz, ile potrzebujesz pić, to teraz zadbaj o stosowną miar(k)ę. Mi najprościej jest to robić „na szklanki”. Staraj się stosować tę samą pojemność szklanek lub butelek (zachęcam do picia kranówki, którą można swobodnie nabrać do butelki filtrującej albo przefiltrować i zabrać ze sobą w bidonie)– dzięki temu łatwiej będzie Ci policzyć swój dzienny „wynik”.


3. Polub picie wody


Znam sporo osób, dla których wyzwaniem nie jest przyjmowanie płynów jako takie, ale właśnie picie wody. A że bez smaku, a że nijaka, a że co to za frajda (wstaw tu dowolną, inną wymówkę, jaka przyjdzie Ci do głowy). Dlatego znajdź w wodzie to, co (po)lubisz. Dzięki temu będziesz częściej i chętniej po nią sięgać.


Wolisz wodę z bąbelkami? Kup sobie saturator. Pamiętaj przy tym, że woda gazowana, ze względu na obecność dwutlenku węgla, może korzystnie wpływać na trawienie, jednak spożywana w nadmiarze może także powodować m.in. wzdęcia.

Wolisz wodę smakową– dorzuć do dzbanka z wodą kilka truskawek, kawałek arbuza albo cytrynę i listki mięty, bazylii (serio, bazyliowa woda jest bardzo smaczna – o czym przekonałam się, gdy mój J. pomylił doniczki z ziołami ;) ) albo rozmarynu. Tak przygotowaną wodę odstaw na chwilę, aby nabrała smaku.


4. Nawadniaj się w stylu kaizen


A zatem pij małymi łyczkami + pij często po kilka łyków, a nie całą szklankę na raz. Weź pod uwagę fakt, że wytracasz wodę z organizmu przez cały dzień, dlatego warto byś również przez cały dzień ją uzupełniała. Pamiętaj także o tym, by nawodnić się od razu po wstaniu z łóżka, gdyż po nocnej przerwie Twój organizm bardzo tego potrzebuje. Możesz się zaskoczyć, jak taka woda wypita rano wpłynie na poziom Twojej energii. Aby sobie to ułatwić, trzymaj szklankę z wodą na stoliku nocnym (no chyba że najpierw musisz siusiu ;) ) albo na ladzie w kuchni i sięgaj po nią od razu po przebudzeniu lub wstaniu z łóżka.


5. Zadbaj o dostęp do wody


Niech woda stanie się Twoją nieodłączną towarzyszką:

  • trzymaj ją na biurku
  • trzymaj ją przy łóżku,
  • trzymaj ją w torebce/plecaku/tobołku czy w czymkolwiek ze sobą nosisz.


Możesz kupić sobie specjalną butelkę z wymiennym filtrem, dzięki czemu każdy kran będzie stał przed Tobą otworem ;). Możesz także na wyjście z domu brać ze sobą bidon z już przefiltrowaną wodą. Ważne, by woda była w zasięgu Twoich rąk i/lub oczu. Wtedy będzie jednocześnie stanowić wskazówkę, przypominającą Ci o nawadnianiu.


6. Reaguj na sygnały ciała


Zdarza się, że mylimy stan odwodnienia ze spadkiem cukru, bo objawy są dość podobne. Bywa również tak, że pierwszą reakcją na nagły ból głowy, jest wzięcie proszka przeciwbólowego. Tymczasem w takich sytuacjach warto sprawdzić, czy nie chodzi przypadkiem o zbyt małe nawodnienie organizmu. I tu znów wracamy do nawadniania w stylu kaizen– nie wypijaj od razu całej szklanki wody. To nie sprzyja nawodnieniu i wcale nie załatwi sprawy. Ilość wypijanej wody dostosuj także m.in. do pogody i do swojej aktywności fizycznej.


Warto także wiedzieć, że paradoksalnie, jeśli pijemy za mało wody, to nasz organizm zaczyna ją magazynować. Powoduje to puchnięcie i obrzęki, np. stóp czy twarzy. Słuchaj zatem tego, co Twoje ciało ma Ci do powiedzenia i reaguj na to.


Czemu picie wody jest takie ważne?


Wielokrotnie spotkałam się z przekonaniem, że równie skutecznie można się nawodnić herbatą albo kawą. Nooo… niekoniecznie ;). Oczywiście herbacie i kawie– dobrej jakości i pitych w umiarkowanych ilościach– nie można odmówić korzystnych właściwości dla zdrowia. Jednak do prawidłowego nawodnienia organizmu a także do oczyszczenia go z toksyn, potrzebujemy właśnie wody. Bo to z wody w większości składa się nasz organizm. Twój też– nawet, jeśli Ci się wydaje, że w Twoich żyłach płynie kawa albo wino ;).