Mity sprzedawane przez mówców motywacyjnych

Mity sprzedawane przez mówców motywacyjnych

Niektórzy mówcy motywacyjni sprzedają w ilościach hurtowych pigułki, które wprawiają słuchaczy w chwilowy stan odurzenia, a jednocześnie nie niosą ze sobą nic więcej. Człowiek ćpa te oklepane formułki, a potem ma wyrzuty sumienia, że u niego to wcale nie działa tak, jak mówił ten mądry pan/pani ze sceny. Oto moje TOP 3. mitów sprzedawanych przez mówców motywacyjnych.



Wystarczy chcieć


Naprawdę? Czyli jeśli bardzo będę chciała urosnąć, to mi się uda? Jeżeli z całych sił będę sobie życzyła mieć większe… oczy, to takimi się staną? Gdy całą mnie będzie wypełniać chęć znalezienia lepszej pracy to po prostu ta posada do mnie przyjdzie? Nie wystarczy chcieć– trzeba jeszcze działać.


Marzenie, wizja, klarowność tego, dokąd i po co zmierzamy- to wszystko jest bardzo ważne dla naszej motywacji wewnętrznej. Jednak, by ten wewnętrzny ogień mógł się tlić, a jednocześnie by nie spalił nas od środka, konieczne jest sukcesywne dorzucanie dobrej jakości drewna. Kiedyś zobaczyłam napis, który głosił: "Dobre rzeczy spotykają tych, którzy na nie czekają." A potem natknęłam się na jego zmodyfikowaną– i moim zdaniem znacznie bardziej trafną– wersję:

"Dobre rzeczy spotykają tych, którzy na nie czekają ruszają swój tyłek i przechodzą do działania." Wspierający nas sposób myślenia i budujące przekonania, umiejętność radzenia sobie z oporem oraz strachem- to niezbędne budulce  produktywnego działania. Samo "chcenie" nie poradzi sobie ze zmienną życie.



Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni


Powiedz to mężczyźnie, który właśnie stracił żonę, która zmarła na raka. Powiedz to kobiecie, która właśnie poroniła. Powiedz to chłopakowi, któremu amputowano po wypadku nogę. Powiedz to dziewczynie, która została zgwałcona. W życiu czasem mają miejsce sytuacje absolutnie dewastujące. Takie, po których ciężko się otrząsnąć i zobaczyć, że czeka na nas jeszcze cokolwiek dobrego. A jednak jako ludzie mamy siebie za istoty racjonalne, więc staramy się znaleźć jakąś mądrość i sens w tym wszystkim, co nas spotyka i czego doświadczamy. Szukamy dowodu na to, że to jakaś ważka próba, której zostaliśmy poddani. Bo jeśli całe cierpienie, które w toku życia staje się naszym udziałem, nie ma sensu- to dopiero jest ciężka świadomość.


Jestem daleka od tego, by twierdzić, że sytuacje takiego kalibru nas wzmacniają. Najłatwiej mówi się takie rzeczy, gdy nie idzie się w cudzych butach. Dla mnie te słowa to przykład braku empatii dla cudzej tragedii i traumy. To także pójście na łatwiznę, bo trudniej jest przyznać, że jesteśmy bezradni wobec cudzego bólu, a jedyne, co możemy zaoferować, to cicha obecność.



Możesz wszystko/Sky is the limit


Serio? Jeśli przy moim wzroście 163 cm i zacnym wieku 30 lat postanowię zostać pierwszoligową koszykarką, to jakie mam realne szanse na osiągnięcie swojego celu? To hasło karmi ego i uskrzydla na… jakieś dwa dni. Człowiek jest niesiony pozytywną wizją swojej przyszłości, po czym przychodzi bolesny moment, w którymz impetem spada na ziemię. Nie, nie mogę wszystkiego. Nie zostanę pierwszoligową koszykarką, nie zostanę topową modelką, nie cofnę się w czasie i nie naprawię błędów przeszłości, nie wskrzeszę umarłych, nie przeniosę się też do przyszłości, by sprawdzić, kto wygra wybory prezydenckie. Nie mogę wszystkiego. Mogę jednak, poprzez działanie, przekonać się, co mieści się w ramach moich możliwości. Mogę wyznaczać sobie ambitne cele (przy czym słowa ambitne nie oznacza celów w rodzaju „dziś jestem rybą jednak od jutra będę ssakiem”). Mogę próbować swoich sił w różnych dziedzinach, dyscyplinach i sprawdzać, gdzie warto ulokować więcej czasu i energii. Mogę poszerzać strefę swojego komfortu (robimy to zresztą od urodzenia). Jednak na pewno nie mogę wszystkiego. 


Podsumowanie

Jeśli u kogoś taki rodzaj pop-motywacji działa– nic mi do tego. Jednak z mojego punktu widzenia nader często przez mówców motywacyjnych sprzedawane są puste hasła, bardzo szkodliwe dla osób korzystających z takich „wskazówek”. Składają dużą obietnicę, z której (w) życiu trudno się wywiązać. Mogą się wiązać z bolesnym rozczarowaniem, wyrzutami sumienia i spadkiem samooceny– wszak chyba coś ze mną nie tak, skoro to nie zadziałało w moim przypadku? Bo czy może się mylić mądra głowa mówiąca ze sceny i jego poplecznicy?…


Jako że powyższe zestawienie jest jak najbardziej subiektywne, ciekawi mnie, jakie są Twoje typy? Co znalazłoby się w Twoim TOP3 mitów sprzedawanych przez mówców motywacyjnych?