Pamięć zewnętrzna, czyli pamięciowy pendrive

Stoisz w kolejce do kasy, a Twój umysł przypomina Ci o tym, że warto byłoby wstawić pranie. Już zasypiasz, gdy nagle wraca do Ciebie myśl o mailu, który miałaś dziś wysłać. Myśl ta umknie z Twojej pamięci do rana. Jeśli kiedykolwiek zdarzyła Ci się podobna sytuacja, to znak, że Twoja pamięć nie jest tak niezawodna, jak lubisz o niej myśleć- potrzebujesz pamięciowego pendrive’a.


Według Davida Allena, twórcy metody GTD (Getting Things Done), nasz mózg a w zasadzie pamięć, jest dość kapryśnym „oprogramowaniem”. A to m.in. dlatego, że zwykle przypomina nam o rzeczach, jakie mamy do zrobienia, w momentach, w których nie możemy tych rzeczy zrobić. Przykładem niech będzie myśl „muszę dziś koniecznie zrobić pranie” pojawiająca się w trakcie jazdy autobusem do pracy albo w trakcie stania w kolejce do kasy w sklepie.


Byłoby idealnie, gdyby umysł zechciał nam o tym przypomnieć, kiedy będziemy już w domu, a zatem, gdy będziemy mieć warunki i zasoby niezbędne do tego, aby przypomnienie odniosło skutek- pomogło nam przejść do działania. Byłoby też wspaniale, gdyby zechciał przypomnieć o tym choć raz jeszcze- zanim się okaże, że nie mamy już ani jednej pary czystych gaci. Zwykle jednak tak się nie dzieje. Dlaczego?...


Allen twierdzi- i nie sposób się z nim nie zgodzić- że nasza pamięć jest systemem ułomnym. Owszem, zapisuje w swoich zasobach czynności do zrobienia, nie rozpoznaje jednak, które otoczenie, zasoby i czas sprzyjają ich wykonaniu, a które nie. Dla pamięci wewnętrznej każdy zapis ma formułę „zawsze”, a zatem powinno się tę czynność robić stale albo właśnie w tym momencie, w którym przypomni nam o niej nasza pamięć. Dlatego umysł co jakiś czas sygnalizuje to, co zostało w umieszczone w zakamarkach pamięci.


Skoro jednak pamięć wewnętrzna jest zawodna, warto wesprzeć się pamięcią zewnętrzną. Idąc dalej tą przenośnią, powiedzmy że należy odnaleźć swój pamięciowy pendrive ;). Chodzi o system zewnętrzny, który pozwoli odciążyć pamięć, a jednocześnie zapewni nam bezpieczeństwo danych. Mówiąc "bezpieczeństwo danych", mam na myśli to, że nic się nie zagubi ani nie przepadnie. System musi być zatem godny zaufania.


Osobiście polegam na sile notowania. Nie ruszam się z domu bez małego kieszonkowego notesu i długopisu. Mam je zawsze w plecaku, w tym samym miejscu, abym nie musiała ich szukać za każdym razem, gdy będą potrzebne. Gdy tylko moja pamięć wewnętrzna przypomina mi o jakimś zdarzeniu, którego nie jestem w stanie w chwili obecnej zainicjować albo zrobić, od razu wyjmuję notes i umieszczam w nim stosowny zapis. Jeśli jestem w zatłoczonym autobusie, wyciągam telefon i umieszczam w nim przypomnienie. Jeśli mam do zapisania dłuższy komunikat, zostawiam sobie „notatkę głosową” w telefonie. Notuję wszystko, co moim zdaniem nie powinno zajmować miejsca w mojej pamięci wewnętrznej: listy zakupów, terminy spotkań, terminy wizyt u lekarza, czynności do wykonania w domu, pomysły na wpisy na bloga, itd.


Notowanie ma moc porządkowania. Przede wszystkim tego, co jest w  głowie, ale także tego, co jest do zrobienia. Wyrzucenie z głowy otwartych spraw, czyli „otwartych pętli” jak nazywa je Allen, rzeczywiście oczyszcza głowę, pozwala zaznać nieco spokoju (w końcu nic nie ginie- jest w bezpiecznym, zewnętrznym systemie), a także daje możliwość skupienia się na tym, co dzieje się tu i teraz, co jest istotne w tej chwili.


Warto też wyrobić sobie nawyk zaglądania do swojego notesu i sprawdzania poczynionych tam zapisów. Aby wyrobić tego typu nawyk, najprościej jest go „zakotwiczyć”, czyli „umieścić” w pobliżu czynności, którą już cyklicznie wykonujemy. Na przykład ja zawsze po przyjściu do domu wyjmuję z plecaka telefon komórkowy. Notes umieściłam zatem w tej samej kieszonce, w której trzymam telefon. Sięgając po telefon, trafiam na swój notes, a to przypomina mi o tym, by go wyjąć i przejrzeć.


W moim przypadku robienie zapisów w notesie to jeden z elementów większego, zewnętrznego systemu, który stworzyłam zainspirowana metodą Allena. Uwielbiam planować i notować analogowo, czyli na papierze. Dzięki temu nie muszę wydłużać czasu spędzanego przed ekranem, gdy chcę przejrzeć notatki lub terminy, albo gdy chcę przejrzeć listy zadań czy zeszyty projektowe.


A Ty, które notowanie wolisz- analogowe czy cyfrowe?