Freelance po swojemu (część 1.)

Freelance po swojemu

Freelance wielu osobom jawi się jako idylla, w której robi się tylko to, co się kocha i ma czas na wszystko. Jednak rzeczywistość szybko rewiduje nasze romantyczne wizje. Jak wygląda freelance od podszewki? Do wypowiedzenia się w ramach artykułu zaprosiłam osoby, które działają już na freelansie. Poprosiłam je, aby opowiedziały o swoich początkach i wyzwaniach, przed jakimi wówczas stanęły. Zapytałam również o to, za co najbardziej cenią sobie freelance, oraz jakiej rady udzieliłyby początkującym freelancer(k)om. Sprawdź, jak według moich gości i gościń wygląda przepis na freelance po swojemu.

 

Karolina Brzuchalska

prettywelldone.pl

Szef, który się uwziął

 

Pracę na swoim w całości określiłabym jako jedno wielkie wyzwanie. Freelancer musi mierzyć się z tak wieloma rzeczami, że można napisać o tym książkę ;). Gdybym jednak miała wybrać jedną rzecz, to na pewno było to przekonanie samej siebie, że sobie poradzę i nie trzeba będzie zamykać firmy po roku. Ta obawa zawsze gdzieś w nas tkwi. Boimy się startu w nieznane, ale także przejęcia całkowitej odpowiedzialności za nasze działania. Jak coś pójdzie nie tak, nie będzie wrednego szefa, o którym można powiedzieć, że „się uwziął”.

 

W pracy na swoim najbardziej cenię sobie jednak tę jej elastyczność. W każdym obszarze, czy to godzin pracy, czy zarabianych pieniędzy, czy nawet liczby obsługiwanych obsługiwanych klientów. Poczucie, że mogę wszystko i to w dużej mierze wyłącznie ode mnie zależy, jak się moja firma rozwinie, daje prawdziwy power.

 

Jedna rzecz, którą mogę doradzić początkującym freelancerom – dobrze przygotuj się do tego, co chcesz zrobić. Ale naprawdę dobrze, bo to jest często pomijany krok. Rzucamy się na fali entuzjazmu na głęboką wodę, a potem przychodzi otrzeźwienie. Jak będziesz dobrze przygotowany, nic Cię nie zaskoczy :).

Justyna Kwiatkowska

zadbanafinansowo.pl

Freelance z rozwianym włosem

 

Kiedy przypominam sobie swoje początki, to widzę kobietę z rozwianym włosem, która bardzo chce pomagać innym i wciąż jest w pracy. Wstaje rano i od razu sprawdza maile, po śniadaniu już tworzy wydarzenie na Facebooku, chociaż średnio zna tę całą technologię, potem jedzie prowadzić bezpłatne warsztaty, aby pozyskać klientów, z którymi pracowała na sesjach … wieczorami.

 

W pracy na swoim najbardziej sobie cenię fakt, że moja praca jest pomocna innym, a ja dostrzegam i czuję sens swojej pracy. Nie wklepuję tylko jakichś danych, nie generuję raportów ani nie przesiaduję na nudnych spotkaniach- każdy dzień kończę z poczuciem, że swoją pracą wnoszę wartość w życie innych ludzi. To cudowne uczucie.

 

Gdybym miała doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to aby wzięli udział w kursie „Freelance bez zadyszki” już na samym początku swojej pracy. Praca na freelansie jest totalnie innym stylem pracy niż na etacie. Jeśli nie ma się ułożonej organizacji, nie planuje się własnych zadań, uwzględniając własną osobowość, to łatwo popłynąć i dostać zadyszki. A szkoda czasu, aby ponosić takie koszty, które już na początku można wyeliminować. Bo pomimo, że ciężka praca jest społecznie ceniona bardzo wysoko w tym kraju, to czy jednak praca freelncera musi tak wyglądać? No właśnie.

Emilia Wojciechowska

emiliawojciechowska.com

Szefie, co mam robić?!

 

Największym wyzwaniem na początku bycia na swoim było dla mnie zorganizowanie sobie pracy, poczynając od wymyślenia w ogóle, co mam robić aż po rozbicie celów na konkretne zadania. Pracując na etacie, byłam mistrzem organizacji – ale tam miałam dokładnie powiedziane CO i DO KIEDY mam zrobić. Sytuacja zmieniła się na swoim, gdy po prostu siadłam i nie wiedziałam: CO robić, a DO KIEDY zazwyczaj równało się TERAZ, JUŻ.

 

W pracy na swoim najbardziej cenię sobie to, że mogę realizować wszystkie swoje pomysły i mam pełny wpływ na kształt moich działań. No i praca skądkolwiek!

 

Gdybym miała doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to: ustal sobie konkretne godziny i dni pracy. Wiem, że możliwość regulowania sobie godzin pracy jak się chce jest zawsze wymieniana jako jedna z największych korzyści pracy na swoim, jednak w ten sposób tak naprawdę pozwalasz sobie na bycie w firmie „cały czas”. Potrzebujesz wiedzieć, kiedy zaczynasz i kiedy kończysz pracę, by móc od niej prawdziwie odpocząć.

Wojciech Wawrzak

prakreacja.pl

Raz na wozie, raz pod wozem

 

Największym wyzwaniem na początku bycia na swoim było dla mnie osiągnięcie powtarzalnych i satysfakcjonujących dochodów, a więc regularne pozyskiwanie zleceń i klientów tak, by nie narażać się na sytuację „raz na wozie, raz pod wozem”. Pomógł mi w tym efektywnie blog i content marketing.

 

W pracy na swoim najbardziej cenię wolność, niezależność i elastyczność. Wiadomo, że Twoim pracodawcą jest Twój klient, ale przy odpowiedniej organizacji czasu pracy i samodyscyplinie nadal możesz dość elastycznie podchodzić do swojego dnia roboczego. Łatwiej jest mi również osiągać satysfakcjonujące efekty, gdy sam narzucam sobie standardy i wizję rozwoju, niż gdyby miał to robić za mnie ktoś inny.

 

Gdybym miał doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to od początku pracowanie nad formami dochodu pasywnego jako alternatywy dla sprzedawania swojego czasu. Freelancer też bywa chory, zmęczony, dosięga go kryzys i niemoc. Warto mieć wtedy dodatkowe zaplecze w postaci dochodu pasywnego, np. własnych produktów elektronicznych, które pozwoli przetrwać okres wyłączenia z indywidualnej obsługi klientów.

Wspólny składnik

 

Z ciekawością czytałam wszystkie wypowiedzi, które powoli spływały na moją skrzynkę mailową. W każdej z tych historii znalazłam kawałek swojej. Czy miał_ś podobne odczucia? Jak wyglądały Twoje początki na freelansie? Za co najbardziej cenisz freelance?